Sposób dnia: Zneutralizować Crosby’ego
Sidney Crosby, ten sam Sidney Crosby, który przez lata traktował Flyers jak własny poligon treningowy, w tej serii play-off przypomina bardziej bezradnego debiutanta niż jedną z największych gwiazd. Przez dwa mecze na rodzimym lodowisku w Pittsburghu kapitan Pingwinów nie zdobył ani jednego punktu, co brzmi jak statystyczna anomalia, gdy weźmiemy pod uwagę, że w swojej karierze przegrał z Filadelfią serię play-offową tylko raz, właśnie w 2012 roku, gdy rywal również wygrał dwa pierwsze spotkania w Pensylwanii. Tym razem jednak Flyers nie dają mu nawet próbować. Travis Konecny brutalnie uderzył go od tyłu w jednej z akcji, Rasmus Ristolainen odpowiedział pięścią na kontrowersyjny atak Sida, a młody Porter Martone 19-latek grający dopiero swój 11 mecz w NHL zdaje się ignorować obecność legendy, spokojnie zdobywając kolejne bramki decydujące o wyniku spotkań.
Martone, który w dwóch meczach serii strzelił już dwa gole na wagę zwycięstwa, stał się dopiero drugim nastolatkiem w historii Flyers, który trafił do siatki w dwóch kolejnych meczach play-offowych, i pierwszym w całej lidze, który w swoich dwóch pierwszych starciach fazy pucharowej zdobył bramki dające triumf drużynie. To symboliczny przekaz: stara gwardia Pingwinów, z Crosbym, Jewgienijem Malkinem i Erikiem Karlssonem na czele, zostaje zdominowana przez młode nogi i zespołową obronę Filadelfii. Crosby nie generuje nawet groźnych okazji, co dla kogoś, kto przez lata konsekwentnie rozgrywał przeciwników z Pensylwanii, stanowi zagadkę. Tymczasem bramkarz Dan Vladar w swoim drugim starcie w fazie pucharowej osiągnął pierwsze czyste konto w barwach Flyers, zatrzymując wszystkie 27 strzałów rywali. Desperacja Pingwinów narasta, ich gra w przewadze, która była jedną z najlepszych w sezonie zasadniczym, w tej serii jest bezproduktywna (zero na siedem), a w poniedziałek dorzucili jeszcze bramkę straconą w osłabieniu. Recepta Filadelfii? Chronić środek lodowiska, nie pozwalać na dostęp przed bramkę i fizycznie dominować.
Początek dnia: Seria zaczęła się tak, jak się spodziewaliśmy
Ktoś, kto zna Edmonton Oilers, mógł się spodziewać wszystkiego i dokładnie to dostał. Po pierwszej tercji wydawało się, że będzie to monotonny koncert: Oilers prowadzili 2:0, przewaga w strzałach wynosiła 14 do 4. Jason Dickinson i Kasperi Kapanen strzelili bramki w odstępie zaledwie 60 sekund, pokazując, że głębia składu Edmonton może dać radę Anaheim bez udziału Connora McDavida, który co warto odnotować po raz pierwszy w tym sezonie nie zaliczył ani jednego punktu w wygranym meczu. Ale jeśli ktokolwiek myślał, że Kaczki pójdą na dno bez walki, ten nie zna play-offowego hokeja. Druga tercja to była katastrofa: Troy Terry zdobył bramkę już 19 sekund po wznowieniu gry, Evan Bouchard zaliczył trzecią stratę w pierwszych pięciu minutach, co zaowocowało kolejnym golem Anaheim, a po faulu Darnella Nurse’a goście potrzebowali zaledwie pięciu sekund gry w przewadze, by objąć prowadzenie 3:2. Trzy nieudzielone odpowiedzi w jednej tercji, dwie bezproduktywne gry w przewadze Edmonton i nagle to Oilers byli w tarapatach.
KASPERI KAPANEN SCORES HIS SECOND OF THE NIGHT AND THE GAME WINNER! 🔵🟠 #StanleyCup
🇺🇸: @espn 2
🇨🇦: @Sportsnet & @TVASports pic.twitter.com/4e8KKkQd3H— NHL (@NHL) April 21, 2026
Wyniki meczów NHL z poniedziałku:
Pittsburgh Penguins – Philadelphia Flyers 0:3
Carolina Hurricanes – Ottawa Senators 3:2ot
Dallas Stars – Minnesota Wild 4:2
Edmonton Oilers – Anaheim Ducks 4:3
Tymczasem Zach Hyman, po brutalnym kontakcie z Jacksonem LaCombe’em, które
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Kapitanie ja mogę dodać komentarz (testowy)
Flyers idą pełnym frontem młodzierzy. Nie mają graczy wybitnych ale całą zgraję dobrych, z których spora część jeśli nie wszyscy będzie niedługo bardzo dobra. Miczkow, Grebenkin, Barkey mają 22 lata lub mniej, a dwóch z nich łapie pół punktu na mecz lub nawet ciut więcej. Dalej kolejna dwójka: Zegras, Foerster. Obaj ćwierć wieku jedynie, a juz ponad pół punktu na mecz. A jeszcze w odwodzie jest Tippet i Cates. Tylko 27 i także ponad pół punktu na mecz. To trzy linie ataku. I na kogo przeciwnik ma wystawić najlepszych obrońców? Tę gromadę zamyka gość, który w tym sezonie nie łapie się nawet na debiutanta: Porter Martone. Wpuścili go na ostatnie 9 meczy sezonu żeby nie musieć mu za szybko płacić. I młody w 9 meczach nastukał 10 punktów! O wyczynach w play-offs już Michał pisał. I to dwa razy! Bardzo mała próba, ale ten gość ma papiery żeby być wybitnym. Zasłużona szóstka ostatniego draftu.
W obronie podobnie – dwóch max 25 lat: York, Drysdale, a już grają poważne minuty – w okolicach 22 na mecz. A to przecież przedszkole jesli chodzi o wiek i pozycję, na jakiej występują.
Tocchet ma taki luksus, że na środku czwartej linii może wystawić Couturiera. Typa, który w szczycie swoim łapał punkt na mecz, a całą karierę słynął z fenomenalnej gry defensywnej zgarniając raz nawet Selke.
Wsiadam do tego pociągu!
Żeby tylko to utrzymać w drużynie, bo czapka płac z gumy nie jest. I nie spieszyć się ponad miarę.
Młodość ma swoje prawa. Do grudnia Flyers spokojnie utrzymywali się w trójce w dywizji. Następnie przyszedł dłuższy kryzys i drużyna była tak nisko, że nikt nie brał poważnie ich szans na awans do play-offs. A potem nadszedł piorunujący finisz i mamy to co mamy. Nie zdziwię się jeśli dotrą do finału konferencji. Ale równie dobrze mogą przegrać teraz 4 mecze z rzędu i też mnie to nie zaskoczy. Ale zasmuci trochę 😉
Jeśli chodzi o sam mecz, trudno wygrać jeśli oddaje się dwa celne strzały w pierwszej tercji, a w okolicach połowy meczu ma się ich tylko 4. Flyers strzelili bramkę w osłabieniu, a mogli i wręcz powinni strzelić w sumie trzy: wspomniany karny i wyjazd we dwóch na samego bramkarza. Olbrzymie brawa dla Skinnera, że to wyjął ale rozegranie było tak czytelne, że to w większym stopniu wina graczy Lotników.
“(…) gdy rywal również wygrał dwa pierwsze spotkania w Pensylwanii” – zapewne chodzi o zachodnią Pensylvanię, tę za górami, za lasami 😉
To była szalona seria. Średnia bramek w pierwszych 4 spotkaniach wyniosła 11,25(!) na mecz, a w całej serii spadła jedynie do 9,33.
No chodziło dokładniej o mecze wygrane w Pittsburghu rzecz jasna:
Game 1 https://www.hockey-reference.com/boxscores/201204110PIT.html Game 2 https://www.hockey-reference.com/boxscores/201204130PIT.html
Jak mawiał trener ś.p. Kazimierz Górski: … mecz można wygrać, przegrać, zremisować a bramki są dwie …
A już poważnie, to historia stoi za Flyers.
Na 7 pojedynków w PO vs Penguins, Lotnicy wygrali 4, większość (3) jeszcze w czasach zamierzchłych, choć ostatnio właśnie w sezonie: 2011-12.
Do diabła z Pingwinami, swoje ugrali ostatnio (jak Blackhawks), więc teraz do kolejki na koniec …
Howgh
Flyers imponują taktycznie, pewnoscią siebie i skutecznoscią.
Liczę, że Habs też zrobią to po raz drugi;)