Carolina rozstrzelała Canadiens 4:0, prowadzi 3-1 w serii i jedzie do Raleigh zamykać temat. Montreal oddał 18 strzałów na bramkę.

Jaroslav Halak wjechał na taflę Bell Centre z pochodnią w rękach. Miało być pięknie, miało być symbolicznie: wielki bramkarz Canadiens przekazywał płomień młodemu Jakubowi Dobešowi. Tradycja. Historia. Romantyzm. Tyle że zanim ludzie zdążyli wyściskać się z emocji, Carolina Hurricanes zrobiła z tego wszystkiego jeden wielki, zimny prysznic.

W środę wieczór w Montrealu odbyło się formalne przejęcie serii. Nie pojedynek. Nie mecz o wszystko. Przejęcie, systematyczne i bezlitosne, zakończone wynikiem 4:0 dla gości z Karoliny Północnej. Seria wynosi teraz 3-1 dla Hurricanes, a piątkowy mecz w Raleigh może być ostatnim w tym sezonie dla ekipy Martina St. Louisa.

Zacznijmy jednak od statystyki, która powinna spędzać sen z powiek całemu sztabowi

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.