Dwa mecze, dwa blowouty – to bilans piątkowego grania w drugiej rundzie fazy play-off. Jeśli ktoś liczył na posezonowe klasyki, zacięte mecze i dogrywki – będzie musiał poczekać przynajmniej do soboty. To wcale jednak nie znaczy, że piątek nie był ciekawym dniem. Stosując terminologię tenisową w rywalizacji Sabres z Canadiens doszło do przełamania serwisu, a z perspektywy Vegas Golden Knights ich seria z Anaheim Ducks wróciła na remisowe tory.

Ostatnimi czasy rzadko trafiam z prognozami wydarzeń w lidze, wiosenne alergie sprawiają chyba, że mam permanentnie zatkany nos. Tym razem jednak dobrze wyczułem, że Game 1 w Buffalo był dla Montreal Canadiens jednostkowym wypadkiem przy pracy, emocjonalnym zejściem z siódmego meczu w Tampa Bay. Na środowy mecz jakby w ogóle nie przyjechali, natomiast Game 2 nie mógł się dla nich lepiej zacząć.

Już po półtorej minuty Habs prowadzili w KeyBank po ładnym trąceniu krążka przez Aleksa Newhooka, a 3 minuty później mocne uderzenie Mike’a Mathesona ponownie zaskoczyło Aleksa Lyona i Canadiens mogli spokojnie prowadzić mecz z 2-bramkową zaliczką. To zupełnie inne granie niż przy sytuacji okołoremisowej, która przecież towarzyszyła im przez całą pierwszą rundę.

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.