Nie ma w profesjonalnym sporcie czegoś takiego jak sentymenty. Jeśli wydaje wam się, że wylewanie potu, łamanie kości i zostawianie zębów na tafli dla jednego herbu gwarantuje wam pomnik za życia, to gratuluję naiwności. Wierność w dzisiejszej NHL znaczy mniej więcej tyle, co obietnice przedwyborcze przy budowie polskich autostrad – w telewizji brzmi to wspaniale, politycy podają sobie ręce, a na koniec i tak stoisz w gigantycznym korku, zastanawiając się, gdzie popełniłeś błąd.

Brendan Gallagher właśnie brutalnie zderzył się z tą rzeczywistością. Po czternastu latach harówki dla Montreal Canadiens, po ponad dziewięciuset meczach w których wypluwał płuca, został spakowany w karton i wysłany do Vancouver Canucks.

Oficjalny komunikat brzmi gładko i przyjemnie, jak zawsze.

Anatomia upokorzenia

Spójrzmy prawdzie w oczy – końcówka przygody Gallaghera w Quebecu to był ponury żart. Facet, który przez ponad dekadę definiował charakter tej drużyny, został odstawiony na boczny tor przez Martina St. Louisa. Jasne, hokej to gra błędów i statystyk, a liczby Brendana w tym sezonie nie powalały. 7 goli i 16 asyst (23 punkty) w 77 meczach przy średnio 12:21 minutach spędzanych na lodzie. Prawdziwy dramat rozegrał się jednak wiosną.

Trener posadził go na trybunach w 16 z 19 meczów play-off. Kulminacją tego absurdu był

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.