Czekałem na ten podpis dłużej niż na wyniki badań w przychodni rejonowej i podobnie jak tam, dostałem coś, czego się nie spodziewałem. Connor Bedard, dzień po swoich 21 urodzinach, złożył podpis pod pięcioletnim kontraktem z Chicago Blackhawks wartym 15 milionów dolarów rocznie. I teraz uwaga, bo to jest sedno całej tej historii: on mógł wziąć 18. Mógł wziąć 18 milionów i nikt w Chicago nawet by nie mrugnął. A wziął 15. Dobrowolnie.

Zatrzymajmy się na chwilę, bo część z Was pewnie wzrusza ramionami. 15, 18 – co za różnica, i tak są to pieniądze, za które można kupić pół Mokotowa. Ale w świecie NHL te trzy miliony rocznie to jest manifest. To jest deklaracja ideowa. Zwłaszcza że kilka tygodni wcześniej Philadelphia Flyers podłożyły Leo Carlssonowi ofertę na 90 milionów za pięć lat – 18 baniek rocznie za gościa, którego Bedard ogrywa punktowo 203 do 141 w tych samych trzech sezonach. Anaheim ofertę wyrównało 9 lipca, rynek oszalał, a agent Carlssona przyznał później Elliotte’owi Friedmanowi, że oni czekali, aż to Bedard ustali stawki dla całego rynku RFA. A Bedard? Don Meehan, jego agent, powiedział wprost: my nie czekaliśmy na nikogo.

I to mi się podoba. Cholernie mi się podoba.

Bo spójrzcie, co się stało. Carlsson dostaje ofertę, cała liga trzęsie się jak galareta na

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.