Legenda w fotelu doradcy, kapitan z już spakowaną walizką i klub w najgorszym dołku od 44 lat. Detroit ma za sobą najbardziej burzliwe lato w swojej nowożytnej historii, a wygląda na to, że dopiero się rozkręca.

Jest środa rano, 15 lipca, i w Detroit umiera pewien mit. Steve Yzerman, człowiek, który jako gracz trzy razy unosił Puchar Stanleya, a jako menedżer musiał ratować klub przed samym sobą, przestaje być menedżerem Red Wings. Formalnie nikt go nie zwolnił. Formalnie to przejście do roli starszego doradcy przy zarządzie. Nieformalnie, i chyba nie muszę tego nikomu tłumaczyć, to jest dokładnie ten moment, który w niejednej polskiej spółce nazywa się zsyłką do rady nadzorczej. Za dobrą, wieloletnią służbę dostajesz gabinet z widokiem, kawę z sekretariatu i już nigdy nie musisz odbierać telefonu o trzeciej w nocy.

Chris Ilitch w komunikacie prasowym dziękował Yzermanowi za całą karierę poświęconą klubowi i zapewniał, że legenda zostaje tam, gdzie jej miejsce, czyli w rodzinie Red Wings. Rodzina, tak. Tylko że w tej rodzinie ktoś właśnie przesiadł się z fotela kierowcy na tylne siedzenie, a firma szuka nowego kierowcy w trybie pilnym, bo ten poprzedni przez siedem lat jeździł w kółko po tym samym parkingu.

A parking był naprawdę duży: 10 sezonów z rzędu bez gry o Puchar Stanleya, najdłuższa

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.