Rozprawa arbitrażowa miała się odbyć w poniedziałek. Zamiast niej będzie tylko cisza, kilka podpisów i księgowy Flyers zacierający ręce, że nie musiał jechać słuchać, jak prawnicy przez kilka godzin kłócą się o rynkową wartość obrońcy.
Jamie Drysdale miał iść na arbitraż, tak jak się idzie do sądu rodzinnego, kiedy dwie strony nie potrafią dogadać się same. W piątek okazało się, że jednak potrafią. Cztery lata, 6,5 miliona dolarów rocznie, sprawa umorzona, adwokaci mogą schować teczki i wrócić do oglądania cudzych sporów, bo akurat w Filadelfii nikt nikogo nie będzie już pozywał o pieniądze.
To drugi taki przypadek w tym tygodniu. W środę do biura Danny’ego Brière’a wszedł Trevor Zegras, a wyszedł z niego jako najlepiej opłacany zawodnik klubu, cztery lata i 36,5 miliona dolarów w kieszeni. W piątek wszedł Drysdale i wyszedł jako najlepiej opłacany obrońca. Obaj przyszli kiedyś z Anaheim, obaj byli tam traktowani trochę jak stażyści, którym ktoś od trzech lat obiecuje etat, i obaj w końcu dostali to, na co czekali, tylko w innym mieście. Kaczory same wygoniły ich ze stawu, a teraz mogą co najwyżej patrzeć, jak ta dwójka urządza się na nowo w Mieście Braterskiej Miłości.
Bo jest w tym ironia, której nie da się pominąć. Drysdale trafił do Flyers w styczniu 2024
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem