Włączacie w połowie sierpnia telewizor, leniwie przeskakujecie po kanałach i co widzicie? Rozgrzane słońcem boiska ekstraklasy, jakieś absurdalne letnie zawody w skokach na igelicie, ewentualnie żmudne analizy niby-transferów, z których połowa i tak nigdy nie wypali. NHL-owa posucha, od której można ziewnąć tak mocno, że aż zatrzeszczą zawiasy w szczęce. A tymczasem, dokładnie za tydzień, w piątek 21 sierpnia 2026 roku o godzinie 18:00, zaledwie rzut beretem od naszej południowej granicy, wydarzy się coś, co powinno wywalić wasze hokejowe korki w kosmos. Zdeno Chára ostatecznie żegna się z lodem i robi to na własnych zasadach. Miejsce akcji? Trenczyn na Słowacji. Rozumiecie powagę sytuacji? To tak, jakby na waszych lokalnych gminnych dożynkach, między stoiskiem z watą cukrową a dmuchanym zamkiem, nagle zagrało The Rolling Stones w swoim oryginalnym, klasycznym składzie. Pakujcie więc tyłki do aut, odwołajcie grille na działkach i czytajcie uważnie.
Zanim jednak w ogóle zaczniemy rozkładać na czynniki pierwsze to, kto pojawi się na lodzie, pomówmy przez chwilę o samym głównym zainteresowanym. Zdeno Chára to nie jest po prostu normalny hokejowy emeryt, który po zawieszeniu łyżew na kołku przerzucił się na leżenie brzuchem do góry. Facet ma już swoje lata, a w zeszłym miesiącu ot tak, bawił się w Ironmana, pokonując maratony i kręcąc chore dystanse na rowerze. Maszyna. Zresztą, ledwie kilkanaście dni temu, dokładnie 29 lipca, pod słowacką wioską Beluša wydarzyła się sytuacja, która idealnie podsumowuje jego fizyczną niezniszczalność. „Big Z” kręcił kilometry na swoim rowerze wytrzymałościowym, kiedy nagle, prosto pod koła wpakował mu się na ścieżce 56-letni biegacz. Słuchawki na uszach, nagła zmiana kierunku – klasyka. Zderzenie z tym 206-centymetrowym słowackim gigantem to jak wjechanie rozpędzonym Fiatem Multiplą w opancerzonego Rosomaka na pełnym gazie. I co? Chára bez mrugnięcia okiem wezwał służby, udzielił biegaczowi pierwszej pomocy, a policja oficjalnie potwierdziła, że winę ponosi wyłącznie nieostrożny pieszy, który w ogóle nie powinien znajdować się na tej ścieżce. Legendarny obrońca jeszcze martwi się o to, by poszkodowany chłop wrócił do zdrowia i normalnego życia. Twardziel o gołębim sercu. I tytanowych kościach.
Impreza pod szyldem „Zee’s Final Shift” odbędzie się
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem