Drugi dzień przedsezonowych spotkań NHL przyniósł kibicom dokładnie to, czego można oczekiwać po hokeju we wrześniu – eksperymenty, młodych zawodników walczących o miejsca w składach, pierwsze przymiarki do nowych formacji, ale również kilka bardzo wyraźnych sygnałów wysyłanych przez największe nazwiska ligi.

Najgłośniejszy należał do Brady’ego Tkachuka.

Nowy napastnik Florida Panthers zadebiutował w barwach swojego nowego klubu w sposób, którego trudno byłoby wymyślić nawet przy najbardziej marketingowym scenariuszu. Dwa gole, asysta, walka i zwycięstwo 6:3 nad Carolina Hurricanes. W praktyce oznaczało to skompletowanie hat-tricka Gordiego Howe’a już w pierwszym meczu w nowym zespole.

A to nie był jedyny ważny powrót tego wieczoru. Na lód po niemal półtorarocznej przerwie w NHL wrócił Aleksander Barkov, a w Tampa Bay po dłuższej nieobecności ponownie pojawił się Victor Hedman. Beckett Sennecke zdobył hat-tricka dla Anaheim Ducks, Leo Carlsson również wpisał się na listę strzelców, a Seattle Kraken po raz drugi z rzędu wygrali 4:2.

Tkachuk zaczyna erę na Florydzie od mocnego uderzenia

Jeżeli Florida Panthers chciała pokazać, dlaczego zdecydowała się latem zapłacić za Brady’ego Tkachuka tak wysoką cenę, trudno wyobrazić sobie lepszą odpowiedź niż niedzielny wieczór w Sunrise.

Tkachuk po raz pierwszy założył koszulkę Panthers w meczu i od razu znalazł się w centrum wydarzeń.

Florida pokonała Carolina Hurricanes 6:3, a nowy nabytek zakończył spotkanie z dwoma golami i asystą. Do tego doszła walka, która dała mu hat-tricka Gordiego Howe’a.

Nie był to zresztą przypadkowy epizod mający na celu wyłącznie dopisanie piątej minuty do statystyk. Tkachuk ruszył do bójki po tym, jak Aleksander Barkov został mocno wepchnięty w bandę. Nowy zawodnik Panthers od początku pokazał więc, że jego rola w drużynie nie będzie ograniczała się do zdobywania bramek.

„Po prostu wiesz, że to jeden z tych gości, którzy zawsze mają twoje plecy” – mówił po spotkaniu Barkov o swoim nowym koledze.

To szczególnie interesujące w kontekście układu, jaki Paul Maurice chce zbudować wokół swojego kapitana.

Przed spotkaniem trener Panthers mówił o Barkovie, że nie zamierza go specjalnie „trenować”, lecz raczej pozwolić mu wejść w rytm po długiej przerwie. Najważniejszą kwestią było natomiast sprawdzenie nowego lewego skrzydłowego kapitana. Tą rolę otrzymał Tkachuk.

„Tak naprawdę nie trenuję Barky’ego, tylko trochę go dopinguję” – powiedział Maurice. Podkreślał jednocześnie, że Barkov ma dwóch nowych skrzydłowych i musi zacząć budować z nimi chemię.

Pierwsze odpowiedzi były bardzo obiecujące.

Gol Tkachuka, asysta Tkachuka, gol Barkova

Carolina zaczęła spotkanie lepiej.

W 7. minucie Dominik Badinka wykorzystał zamieszanie po interwencji Jacoba Markstroma. Bramkarz Panthers nie zdołał odpowiednio opanować odbitego krążka, a Badinka wepchnął go do bramki, dając Hurricanes prowadzenie 1:0.

Florida odpowiedziała w 13. minucie.

Podczas gry w przewadze Brady Tkachuk dostał krążek w wysokim slocie i uderzeniem z nadgarstka pokonał Piotra Koczetkowa. Asystę pierwszego stopnia zaliczył jego starszy brat Matthew.

Już sam ten moment miał dodatkowy wymiar. Bracia Tkachuk po raz pierwszy wystąpili razem w meczu NHL jako zawodnicy tego samego zespołu.

A chwilę później zaczęła działać nowa formacja Panthers.

W 23. minucie Brady Tkachuk zagrał do Barkova, który ruszył samotnie w kierunku bramki. Kapitan Panthers wykorzystał sytuację sam na sam, pokonując Koczetkowa strzałem między parkanami.

2:1 dla Florydy.

Barkov wrócił więc na lód w Sunrise w wyjątkowym stylu.

Był to jego pierwszy mecz w tej hali od szóstego spotkania finału Pucharu Stanleya w 2025 roku. Cały poprzedni sezon stracił z powodu kontuzji. W niedzielę spędził na lodzie 15 minut i 17 sekund, zdobywając gola oraz asystę.

W 25. minucie Panthers prowadzili już 3:1. Cole Reinhardt wykorzystał podanie Jacka Devine’a i uderzeniem z wysokiego slotu pokonał Koczetkowa.

Reinhardt miał zresztą jeden z ciekawszych wieczorów w całym meczu. Zdobył dwie bramki i ponownie pokazał, dlaczego zamierza walczyć o miejsce w składzie.

Hurricanes wracają, ale Florida odpowiada

Carolina nie zamierzała się poddać.

W 30. minucie Justin Robidas wykorzystał grę 5 na 3 i zmniejszył straty do jednej bramki. Chwilę później, w 31. minucie, Bradly Nadeau doprowadził do remisu.

W tym momencie Panthers mogły znaleźć się w niekomfortowej sytuacji. Prowadzenie 3:1 zostało roztrwonione, a spotkanie zaczynało się od nowa.

Florida odpowiedziała jednak jeszcze przed końcem drugiej tercji.

W 33. minucie Reinhardt skierował do bramki strzał Niko Mikkoli, ponownie wyprowadzając Panthers na prowadzenie.

A w 40. minucie Mikkola sam wpisał się na listę strzelców. Obrońca dostał przestrzeń na lewym kole i potężnym uderzeniem podwyższył wynik na 5:3.

Mikkola zakończył spotkanie z trzema punktami – golem i dwiema asystami.

„Będzie się tym cieszył przez dzień i pół” – żartował po meczu Maurice.

W trzeciej tercji wydarzyło się jeszcze to, na co czekali wszyscy obserwatorzy Tkachuka.

Gordie Howe w pierwszym meczu

Barkov został wcześniej mocno potraktowany przy bandzie. Tkachuk uznał, że odpowiedź jest potrzebna.

Zrzucił rękawice i stanął do walki z obrońcą Hurricanes.

Tym samym do dwóch goli i asysty dopisał również bójkę.

Hat-trick Gordiego Howe’a.

Na zakończenie Tkachuk postawił jeszcze kropkę nad i, zdobywając gola do pustej bramki w 58. minucie.

6:3.

Debiut zakończony trzema punktami, walką i zwycięstwem.

„On może tylko się poprawiać” – powiedział Barkov o swoim nowym skrzydłowym.

Sam Maurice zwrócił uwagę przede wszystkim na przygotowanie fizyczne Tkachuka i tempo, w jakim był w stanie grać. Według trenera napastnik wykonał latem dużą pracę nad kondycją.

To dopiero mecz przedsezonowy, a Hurricanes wystawili znacznie bardziej eksperymentalny skład niż Panthers. Nie należy więc wyciągać z wyniku zbyt daleko idących wniosków.

Ale trudno ignorować pierwsze wrażenie.

Tkachuk wyglądał dokładnie jak zawodnik, którego Florida chciała pozyskać.

Sennecke urządził sobie strzelecki wieczór

Nie tylko Florida miała powody do zadowolenia.

Anaheim Ducks rozpoczęli przygotowania od efektownego zwycięstwa 6:2 nad San Jose Sharks, a główną postacią spotkania został Beckett Sennecke.

Napastnik Ducks zdobył trzy bramki i skompletował hat-tricka.

Sharks rozpoczęli mecz od prowadzenia. W 2. minucie Eric Pohlkamp wykorzystał podanie Ethana Cardwella i pokonał Laurenta Brossoita.

Odpowiedź Anaheim przyszła już w 3. minucie. Jackson LaCombe doprowadził do remisu.

W 7. minucie Leo Carlsson wyprowadził Ducks na prowadzenie. Szwed świetnie zachował się przed bramką, minął obrońców i oddał strzał, którego Eric Comrie nie był w stanie zatrzymać.

San Jose wyrównało w 32. minucie. Jimmy Huntington dostał krążek przy prawej bandzie od Bretta Leasona i uderzeniem z nadgarstka pokonał Brossoita.

I wtedy rozpoczął się pokaz Sennecke.

W 33. minucie wykorzystał przewagę liczebną i po podaniu Carlssona dał Ducks prowadzenie 3:2.

Cztery minuty później było już 4:2. Sennecke oddał potężny strzał zaledwie kilka metrów za niebieską linią.

Hat-tricka skompletował w 49. minucie. Dostał podanie od Mikaela Granlunda, opanował krążek ręką, ruszył na bramkę i umieścił go nad prawym ramieniem Matthew Davisa.

W 54. minucie Tristan Luneau ustalił wynik na 6:2.

Ducks rozpoczęli więc sezon przygotowawczy od bardzo mocnego występu młodego Sennecke, ale warto odnotować również gola i asystę Leo Carlssona.

Devils wygrywają, Eiserman strzela

New Jersey Devils pokonali New York Islanders 2:1.

Spotkanie było pierwszym przedsezonowym meczem obu drużyn.

Islanders objęli prowadzenie w 21. minucie. Cole Eiserman wykorzystał przewagę 4 na 3 i potężnym strzałem z prawego koła pokonał Davida Ritticha.

Dla Eisermana był to pierwszy gol w meczu przygotowawczym.

Devils wyrównali w 24. minucie. Ryan Schmelzer dostał podanie od Bena Steevesa i przerzucił krążek nad parkanem Viteka Vanecka.

Decydujący moment nastąpił w 48. minucie.

Connor Brown wykorzystał błąd Marshalla Warrena przy niebieskiej linii New Jersey, ruszył samotnie na bramkę i pokonał Vanecka strzałem z nadgarstka.

2:1 dla Devils.

David Rittich, który latem podpisał z New Jersey roczny kontrakt, zatrzymał 23 z 24 strzałów. Co ciekawe, 12 interwencji zanotował już w pierwszej tercji.

Bruins odrabiają straty z Capitals

Boston Bruins pokonali Washington Capitals 3:2 po rzutach karnych.

Capitals prowadzili od 9. minuty, gdy Jonny Brodzinski wykorzystał podanie Iwana Miroszniczenki i trafił z lewego koła.

Brodzinski podpisał z Waszyngtonem latem roczny kontrakt o wartości 850 tysięcy dolarów.

Boston wyrównał w 36. minucie. Jake Schmaltz wykorzystał przewagę i doprowadził do remisu.

Capitals ponownie wyszli na prowadzenie w 46. minucie. Miroszniczenko zdobył bramkę po zamieszaniu przed bramką, zaledwie dwie sekundy po zakończeniu przewagi.

Bruins nie odpuścili.

Charlie McAvoy wyrównał na 1 minutę i 43 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry, czyli w 59. minucie meczu. Obrońca wykorzystał podanie i potężnym strzałem z punktu pokonał Logana Thompsona.

W rzutach karnych Boston okazał się lepszy.

Michael DiPietro zatrzymał 29 strzałów, a Thompson obronił 28.

Hedman wraca do Lightning

Jednym z ważniejszych wydarzeń wieczoru w Tampa Bay był powrót Victora Hedmana.

Kapitan Lightning po raz pierwszy od 19 marca pojawił się w meczu swojego zespołu. Wcześniej przebywał poza drużyną z powodów osobistych.

Hedman spędził na lodzie 19 minut i 13 sekund w spotkaniu z Nashville Predators.

Lightning wygrali 2:1.

Już w 2. minucie Ilya Mikheyev dał Tampa Bay prowadzenie. Rosjanin przekierował strzał Johna Carlsona i zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Lightning.

Carlson również debiutował w nowym zespole po podpisaniu latem dwuletniego kontraktu wartego 17 milionów dolarów.

Nashville wyrównało w 8. minucie. 19-letni Brady Martin ruszył z krążkiem, minął J.J. Mosera i pokonał Andrieja Wasilewskiego z ostrego kąta.

Decydującego gola zdobył Conor Geekie.

W 16. minucie przechwycił nieudane wybicie Predators, znalazł się w slocie i pokonał Juuse Sarosa.

2:1.

Wasilewski zakończył spotkanie z 12 obronami, a Saros zatrzymał 20 strzałów.

Colorado lepsze od Utah

Colorado Avalanche pokonali Utah Mammoth 4:1.

Pierwszego gola zdobył w 29. minucie Beckett Hamilton. Młody napastnik wykorzystał przechwyt Martina Necasa i trafił z bliska.

Hamilton został wybrany w trzeciej rundzie tegorocznego draftu z numerem 74.

Utah wyrównało w 36. minucie. Jegor Borikow dopadł do odbitego krążka i skierował go do bramki.

Avalanche odzyskali prowadzenie w 42. minucie. Gavin Brindley trafił na 2:1, a Utah próbowało jeszcze podważyć decyzję poprzez challenge dotyczący spalonego.

Powtórki potwierdziły jednak prawidłowość bramki, a Mammoth otrzymali karę za opóźnianie gry.

Colorado natychmiast to wykorzystało.

W 43. minucie Brock Nelson zdobył gola podczas przewagi i zrobiło się 3:1.

W 58. minucie wynik ustalił Taylor Makar – brat Cale’a Makara.

W bramce Colorado Mackenzie Blackwood obronił wszystkie siedem strzałów, zanim w połowie meczu zastąpił go Ilja Nabokow. Rosjanin zatrzymał 16 z 17 uderzeń.

Po stronie Utah Sebastian Cossa obronił 11 z 12 strzałów, a Michael Hrabal w trzeciej tercji przepuścił trzy z pięciu.

Sunijew daje o sobie znać, ale Kraken odpowiadają

Seattle Kraken pokonali Calgary Flames 4:2.

Dla Seattle był to drugi mecz przedsezonowy. Dzień wcześniej Kraken wygrali z Vancouver Canucks również 4:2.

W 5. minucie Jon Nelson wyprowadził Seattle na prowadzenie. Cztery minuty później Jagger Firkus podwyższył wynik podczas gry w przewadze.

Calgary odpowiedziało w 14. minucie.

Ajdar Sunijew dostał krążek w wysokim slocie i strzałem pod rękę Philippa Grubauera zmniejszył straty do 1:2.

Rosjanin nie zamierzał jednak na tym poprzestać.

W trzeciej tercji, w 51. minucie, Sunijew po raz drugi pokonał Grubauera i doprowadził do remisu 2:2.

Odpowiedź Seattle była natychmiastowa.

W 52. minucie Logan Morrison wykorzystał przewagę i ponownie wyprowadził Kraken na prowadzenie.

Calgary próbowało jeszcze odwrócić losy spotkania, ale w ostatnich sekundach Jon-Randall Avon zdobył gola do pustej bramki, ustalając wynik na 4:2.