Dla młodych graczy nigdy nie ma jednej prostej drogi do najlepszej ligi świata. Niezależnie od tego, czy zawodnik zostanie wybrany z pierwszym numerem całej selekcji, czy w którejś z jej późniejszych rund, o jego szansach na znalezienie się w składzie na premierowy mecz nowego sezonu najlepszej hokejowej ligi świata prosto po obozie przygotowawczym decyduje cały szereg różnych czynników. Pierwszym oczywistym jest to, czy jest dla kogoś takiego sprzyjająca okazja, potencjalnie otwarte miejsce w składzie na pozycji, na której taki prospekt czuje się najlepiej. Szara rzeczywistość piętrzy jednak więcej problemów. Czy taki zawodnik jest przygotowany do wyzwań, jakie niesie za sobą liga NHL, pod względem fizycznym? Czy cieszy się odpowiednią dozą zaufania sztabu szkoleniowego i menedżerskiego? Krótszy obóz przygotowawczy, któy trwa już w najlepsze, jeszcze potęguje te wszystkie pytania, ale młodzi hokeiści nie przestają nas zadziwiać, odnośnie tego, jak dobrze są przygotowani do tych wielkich wyzwań. Nie ma się też co oszukiwać, stanowią dużą dawkę czystego hokejowego talentu, który można wstrzyknąć do swojej drużyny tanim kosztem kontraktu wstępnego.

Należy się więc spodziewać, że i w tym sezonie zobaczymy przynajmniej kilku młodych zawodników, którzy przejdą tą najszybszą możliwą ścieżkę i niemalże prosto po ceremonii draftowej trafią do rozgrywek NHL. Warto zaznaczyć, że kontrakty wstępne (ELC) podpisało łącznie 11 zawodników wybranych w tegorocznej pierwszej rundzie, a przecież aż siedmiu z 11 wybranych najwyżej wybrało ścieżkę grania w NCAA, więc takową umową związać się na ten moment nie mogli. Wśród tej 11 z kontraktami jest też chociażby Malte Gustafsson z New York Islanders, wypożyczony na ten sezon do swojego macierzystego klubu w Szwecji. Ostatecznie więc wybrałem sześciu prospektów, którzy według mnie w mniejszym lub większym wymiarze pojawią się w swoich klubach od razu po drafcie Oto oni.

1. Gavin McKenna, LW (Toronto Maple Leafs) 1 numer draftu

Pewniak w tym zestawieniu, co chyba nikogo nie może dziwić. W końcu mówimy o graczu, który błyszczał w minionym sezonie w hokeju akademickim, jak zresztą na każdym innym poziomie, na którym dotychczas występował. McKenna solidnie zapracował najpierw na numer jeden całej tegorocznej selekcji, a także na potencjalne miękkie lądowanie w NHL. Przed wiosennymi testami sprawnościowymi, które tradycyjnie poprzedzają draft, dodał solidną dawkę siły i masy po tym, jak zakończył sezon w barwach Penn State University. Teraz pozostaje tylko kwestia tego, gdzie wpasuje się ostatecznie w aktualnym składzie popularnych Leafs, Trzeba jednak powiedzieć, że sytuacja, jaką zastał w swojej nowej ekipie, jest dla niego wręcz idealna. Ostatnio regularnie trenował u boku Johna Tavaresa i Williama Nylandera, więc wiele wskazuje na to, że od razu będzie bardziej wyeksponowana rola. W Toronto zdecydowanie potrzebują kogoś o jego talencie i hokejowym IQ w swoim top six. Docelowo nie minie pewnie wiele czasu, nim na stałe zadomowi się na lewej stronie topowej formacji kanadyjskiego zespołu.

2.

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.