Program hokejowy Uniwersytetu Michigan od dziesięcioleci należy do najbardziej utytułowanych i rozpoznawalnych w amerykańskim hokeju akademickim. Przez lata wychował wielu zawodników, którzy później trafili do NHL, a sam zespół odnosił sukcesy na kolejnych etapach swojej historii. Teraz jednak na tę tradycję pada poważny cień w związku z szokującymi zarzutami dotyczącymi kultury panującej w drużynie.
W federalnym pozwie złożonym w Detroit 16 byłych zawodników oskarża Uniwersytet Michigan o tolerowanie rytualnych praktyk o charakterze seksualnym, które miały stanowić formę „tortur”. Według pozwu takie zachowania miały być znormalizowanym elementem funkcjonowania zespołu w latach 1984-2001. Żaden z powodów nie został w dokumencie wskazany z imienia i nazwiska.
72-stronicowy pozew zawiera bardzo szczegółowe i niepokojące opisy rzekomych praktyk. Kilku byłych zawodników twierdzi, że byli rozbierani do naga, a starsi koledzy siłą golili im okolice genitaliów. Niektórzy zarzucają, że rękojeści maszynek były następnie wkładane do ich ciał. Inni opisują przypalanie włosów łonowych palnikiem lub przywiązywanie kasku hokejowego do genitaliów i wypełnianie go krążkami.
Według pozwu zawodnicy mieli być również zmuszani do spożywania nadmiernych ilości alkoholu oraz jedzenia żywych ryb.
Autorzy pozwu określają te praktyki jako „zrytualizowane, skrupulatnie zaplanowane i sadystyczne”. Twierdzą również, że znoszenie tego rodzaju zachowań było w praktyce obowiązkowym warunkiem gry w hokeja na Uniwersytecie Michigan.
Ponad tuzin byłych hokeistów pozywa Uniwersytet Michigan, twierdząc, że ich trener i inni członkowie sztabu wiedzieli o przemocy podczas inicjacji, która obejmowała między innymi przymusowe golenie genitaliów i inne formy znęcania się nad zawodnikami przed dziesięcioleciami.
Najpoważniejszy zarzut dotyczy jednak nie samych zawodników, lecz sztabu szkoleniowego. W pozwie twierdzi się, że trenerzy nie tylko wiedzieli o inicjacjach, ale wręcz je akceptowali. Zawodnicy, którzy mieli zgłaszać swoje obawy, byli rzekomo instruowani, aby „być Michigan Man” i „być dobrym kolegą z drużyny”. Według pozwu niektórzy mieli być karani za sprzeciw poprzez ograniczanie ich czasu spędzanego na lodzie.
Wśród osób wymienionych w pozwie znajduje się legendarny trener Red Berenson, który prowadził zespół w latach 1984-2017, a także jego następca Mel Pearson. Byli oni wskazywani jako osoby, które miały zachęcać do takich praktyk lub je tolerować.
Berenson, który ma obecnie 86 lat, nie zdecydował się na szczegółowy komentarz, jednak w rozmowie z MLive.com przyznał, że w drużynie istniał „pewien element inicjacji” związany ze starszymi zawodnikami. Jednocześnie zakwestionował seksualny charakter przedstawionych zarzutów.
- Kiedy mówią, że to miało charakter seksualny, przypuszczam, że trochę to rozciągają – powiedział.
W 2012 roku Berenson publicznie ogłosił zakończenie tradycji inicjowania pierwszoroczniaków. Jego ówczesne wypowiedzi dotyczyły jednak przede wszystkim znacznie mniej poważnych zwyczajów, takich jak noszenie sprzętu przez młodszych zawodników, a nie przemocy fizycznej czy seksualnej.
Uniwersytet Michigan określił zarzuty jako „niepokojące”, jednocześnie odrzucając odpowiedzialność za opisane wydarzenia. Rzecznik uczelni Paul Corliss przypomniał, że Michigan przyjęło politykę zakazującą hazingu już w 1982 roku i określił uniwersytet jako „lidera w tej dziedzinie”. Dodał również, że każdy student-sportowiec dopuszczający się hazingu łamał obowiązujące zasady uczelni.
Adwokat Michael Pitt, reprezentujący 16 byłych zawodników, stwierdził, że uniwersytet wiedział o możliwości złożenia pozwu od ponad roku, ale „odmówił podjęcia z naszymi klientami znaczących rozmów na temat rozwiązania sprawy”.
Wielu byłych zawodników twierdzi, że konsekwencje opisanych doświadczeń odczuwają do dziś. Wśród problemów, które przypisują bezpośrednio okresowi spędzonemu w programie Michigan, wymieniają między innymi uzależnienia, depresję oraz inne problemy ze zdrowiem psychicznym.
Pozew trafia do sądu w szczególnie trudnym okresie dla całego programu sportowego Uniwersytetu Michigan. Uczelnia mierzyła się ostatnio między innymi ze zwolnieniem trenera futbolu amerykańskiego w związku z romansem z podwładną, szeroko zakrojonym przeglądem funkcjonowania departamentu sportowego oraz planowanym odejściem dyrektora sportowego Warde’a Manuela.
Michigan ma również na koncie ugodę o wartości 490 milionów dolarów zawartą w 2022 roku z osobami poszkodowanymi przez byłego lekarza sportowego uczelni, który wykorzystywał seksualnie ponad 1000 osób.
Byli hokeiści domagają się odszkodowania w nieokreślonej wysokości, a także wprowadzenia przez Uniwersytet Michigan obowiązkowych szkoleń dotyczących zapobiegania seksualizowanemu hazingowi dla wszystkich studentów-sportowców.
To, w jaki sposób uczelnia odpowie na pozew przed sądem, może mieć znaczenie nie tylko dla samych byłych zawodników, ale również dla sposobu rozliczania programów sportowych na amerykańskich uczelniach z wieloletnich praktyk dotyczących inicjacji i hazingu.


Komentarze pod tekstem