32 właścicieli, z których większość mogłaby kupić całą Ekstraklasę z kieszonkowego i jeszcze zostałoby na parking, zamknęło się we wtorek w Nowym Jorku i po kilku godzinach wyszło z ustaleniami, które w skrócie brzmią tak: zmieniliśmy przewodniczącego, nie ruszamy zasad naboru młodzieży, a co do Teksasu to jeszcze pomyślimy. Takie ważne decyzje mogłaby podjąć rada osiedla. Z tą różnicą, że rada osiedla przynajmniej przyznaje, o co się pokłóciła.
Zacznę od jedynej rzeczy, która naprawdę się zmieniła. Jeremy Jacobs, właściciel Bruins i przewodniczący Rady Gubernatorów od 2007 roku, oddał fotel po 19 latach. Ma 86 lat. Bruins kupił w 1975, razem z Boston Garden, za jakieś 10 milionów dolarów, kiedy Bobby Orr jeszcze grał w Bostonie. Dziś Friedkin szykuje na nowy klub z nową halą trzy i pół miliarda, czyli mniej więcej 350 razy więcej, i nikt mu Orra w pakiecie nie doda. Jacobs zostawia po sobie Puchar z 2011 roku, dwa przegrane finały (2013 i 2019), według jednego z tekstów 42 awanse do fazy pucharowej w 50 sezonach, wpuszczenie do ligi Vegas i Seattle oraz umowę zbiorową obowiązującą do 2030 roku. Zostawia też opinię jastrzębia od lokautów. Dla zawodników przez lata był twarzą drugiej strony stołu i nie sądzę, żeby ktokolwiek z nich w tym tygodniu uronił łzę. Ale nie muszę go lubić, żeby przyznać, że jego odciski palców są na całej lidze.
Odchodzi zresztą tak, jak się wychodzi z rodzinnej grupy na WhatsAppie: formalnie już go nie ma, wszyscy wiedzą, że czyta. Zostaje w Radzie i sam mówił, że chce dalej służyć. Na jego miejsce jednogłośnie wybrano Teda Leonsisa z Capitals, wiceprzewodniczącym został Murray Edwards z Flames.
Mnie ten duet nawet pasuje. Leonsis ma 69 lat, Capitals prowadzi od 1999 roku, w gablocie stoi Puchar z 2018, a w szatni był Owieczkin, który pobił rekord Gretzky’ego, więc można mu wybaczyć, że zapytany o następcę Bettmana zaczął mówić o najważniejszym zadaniu rady dyrektorów spółki publicznej. NHL spółką publiczną nie jest. W Waszyngtonie chyba każdy mówi tak, jakby jutro miał dzwonić dzwonkiem na giełdzie. Edwards siedzi we Flames od 1994 roku, więc nikt nie powie, że władzę przejęli nowicjusze.
Najlepszy w tym wszystkim był jednak sam Bettman. Zapytany o sukcesję, przypomniał, że
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem