Kiedy Jason Marshall przyjechał do Niemiec jesienią 2006 roku, miał dwa cele.
Pierwszym było przedłużenie zawodowej kariery hokeisty, która po ponad sześciu sezonach spędzonych w niższych ligach i ponad 500 meczach w NHL zdecydowanie zbliżała się do końca. Drugim – skorzystanie z nowego doświadczenia kulturowego i możliwości spędzenia czasu z żoną Sonią oraz trójką dzieci, z dala od tułaczki, jaką rodzina prowadziła w Stanach Zjednoczonych, gdy Marshall przenosił się między zespołami z Peorii w stanie Illinois, San Diego, Baltimore, Anaheim, Minneapolis-St. Paul, San Jose i Houston.
Marshall, który ostatecznie spędził dwa ostatnie sezony swojej kariery w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech, reprezentując Kölner Haie i Frankfurt Lions, nie spodziewał się jednak, że właśnie ten kraj pomoże mu odkryć zupełnie nowe powołanie.
Dużo podróżowaliśmy, a mieliśmy wtedy trójkę dzieci, więc właściwie wszędzie ich ze sobą ciągnęliśmy – wspominał Marshall, który był wówczas po trzydziestce. – Pół dnia spędzaliśmy w parkach, a potem chodziliśmy oglądać kościoły i różne inne miejsca.
Właśnie wtedy naprawdę zakochałem się w architekturze. Wszystko wydawało mi się niesamowite. Te wszystkie budynki. Pomyślałem więc, że chciałbym spróbować. Tyle że nie miałem pojęcia, jak się za to zabrać. Nie znałem żadnego architekta.
Dziś Marshall nie tylko zna wielu architektów – sam jest jednym z nich. Jako dyrektor działu sportowego w firmie JLG Architects z siedzibą na Środkowym Zachodzie USA od dwóch lat pomaga projektować areny hokejowe w całej Ameryce Północnej. W wieku 55 lat połączył w swojej drugiej karierze dwa pozornie zupełnie różne światy.
Na lodzie, mimo że na pełny sezon w NHL musiał czekać aż siedem lat od momentu, gdy został wybrany w pierwszej rundzie draftu, rozegrał później średnio blisko 16 minut na mecz. Był solidnym obrońcą trzeciej pary w Mighty Ducks, Wild i Sharks. W nowej profesji również dotarł na najwyższy poziom, współpracując przy prestiżowych międzynarodowych konkursach architektonicznych i przełomowych projektach z takimi sławami jak Frank Gehry. Pracował przy muzeach, galeriach sztuki i innych głośnych realizacjach na całym świecie.
Mimo późnego startu i nietypowej drogi życiowej Marshall zrobił wrażenie na swoich kolegach po fachu. W jego pracy dostrzegają cechy, które wcześniej pozwoliły mu wyrobić sobie opinię zespołowego, ciężko pracującego hokeisty – zawodnika bardziej kojarzonego z blokowaniem strzałów i przepychankami przed bramką niż ze zdobywaniem efektownych goli.
Kręcę głową z niedowierzaniem – mówi Tom Betti, dyrektor działu sportowego JLG i przełożony Marshalla. – Myślę sobie: „Jak ty to wszystko zrobiłeś?”.
Ma w sobie tę determinację i gotowość do ciężkiej pracy, których potrzebujesz jako architekt. To niezwykle wymagający zawód, z długimi godzinami pracy i długim procesem edukacji. A kiedy już zaczynasz pracę zawodową, nadal czeka cię mnóstwo harówki.
Trudny zwrot
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem